mam takie rozterki i chcę się poradzić bo temat mnie trochę przerasta. po rozwodzie zostałam sama z kredytem, a moja fundacja to praca z serca a nie za pieniądze, więc muszę coś wymyślić żeby domknąć budżet. koleżanka jeździ do niemiec do opieki nad starszymi i mówi że da się odłożyć, ale ja nigdy nie byłam za granicą do pracy i boję się języka i tego jak to wygląda w praktyce. jeździł ktoś z was do takiej opieki, da się to pogodzić z życiem tutaj czy na te kilka tygodni wszystko tu staje?
myslicie o wyjezdzie do opieki w niemczech, da sie to pogodzic z domem? |
|
Pani Gosiu, znam ze swojego otoczenia kilka osob, ktore wyjezdzaly do opieki i powiem tak, najtrudniejszy jest zawsze ten pierwszy wyjazd, bo czlowiek zostawia swoj swiat, ale potem okazuje sie ze mozna do tego przywyknac. Jezyka prosze sie nie bac az tak bardzo, w opiece liczy sie przede wszystkim cierpliwosc i dobre serce, a slowka dochodza z czasem.
Gosia, moja siostra jeździ już trzeci rok i na początku bała się dokładnie tak samo jak ty. Jeździ na jakieś 4-6 tygodni i potem tyle samo siedzi w domu, więc życie tutaj wcale nie znika. Zlecenia bierze z opieka w Niemczech oferty i chwali sobie, że z góry wie do kogo jedzie i za ile. Na pierwszy raz weź kogoś lżejszego, a z niemieckim spokojnie, siostra jechała prawie z zerem i jakoś się dogadała.
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|


