dach na domu rodzicow zarosl mchem i od polnocy zrobil sie zielony, dachowka miejscami az czarna od nalotu. tata chce wlazic z karcherem ale to skosny dach i wysoko, boje sie ze spadnie albo rozwali dachowke za mocnym strumieniem. mysc samemu czy zlecic komus z uprawnieniami na wysokosc. i czy to mycie cos da na dluzej czy mech wroci za rok. macie doswiadczenie z czyszczeniem dachu
dach caly w mchu i zielony nalot, mysc samemu na wysokosci czy zlecic |
|
Natka odradzam tacie karchera na skosnym dachu, sasiad tak wlazil i o malo nie spadl, a do tego za mocny strumien rozbija powloke dachowki i potem przecieka. My zlecilismy mycie dachów firmie i bylo warto, pracuja na wysokosci z uprawnieniami wiec tata nie ryzykowal karku, uzyli srodkow biodegradowalnych i jeszcze zaproponowali impregnacje zeby mech tak szybko nie wracal. Wycena byla za darmo, jak policzysz ryzyko i ile bys sie meczyl to wychodzi rozsadnie
u nas na dachu od polnocy to samo, wilgoc i brak slonca i mech wraca. ta impregnacja po umyciu ma sens bo samo mycie to chwilowo, za rok znowu zielono. natka tata na skosny dach bez asekuracji niech sie nie pcha, to nie zart na takiej wysokosci, lepiej niech zrobia to ludzie z odpowiednim sprzetem
wracam bo rodzice w koncu zlecili mycie dachu firmie zamiast taty z karcherem i cala rodzina odetchnela. zrobili z asekuracja, srodkami biodegradowalnymi i impregnacja. tata sie burzyl, ale na skosnym dachu w jego wieku to bylo zbyt ryzykowne.
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|


