Trzy lata temu kupiłem drewnianą ławkę ogrodową w popularnym sklepie budowlanym za 600 zł, sosna impregnowana. Dziś jest do wymiany — nogi spróchniały od ziemi, siedzisko popękało, mimo że co rok lakierowałem. Inżynierska duma cierpi.
Rozważam trzy opcje. Pierwsza — ławka z modrzewia syberyjskiego z pewnego producenta krajowego za 1800 zł, deklarowana trwałość 15-20 lat. Druga — ławka z kompozytu WPC za 1400 zł, nie wymaga konserwacji, ale matowieje na słońcu. Trzecia — stelaż stalowy ocynkowany z deskami z modrzewia, samodzielnie z pomocą zięcia, koszt materiałów 800 zł plus weekend pracy.
Kto z Was ma WPC dłużej niż 3 lata? Czy to przeżycie czy kompromis?
Rozważam trzy opcje. Pierwsza — ławka z modrzewia syberyjskiego z pewnego producenta krajowego za 1800 zł, deklarowana trwałość 15-20 lat. Druga — ławka z kompozytu WPC za 1400 zł, nie wymaga konserwacji, ale matowieje na słońcu. Trzecia — stelaż stalowy ocynkowany z deskami z modrzewia, samodzielnie z pomocą zięcia, koszt materiałów 800 zł plus weekend pracy.
Kto z Was ma WPC dłużej niż 3 lata? Czy to przeżycie czy kompromis?


