U nas na hucie wszystko się zmienia, część ekipy do domu, część na hali. Wcześniej rozliczenia robiliśmy jak komu pasowało, ale teraz biuro mówi że tylko wtorki i czwartki można. A co jak coś na produkcji popsuje się w środę? Szef słucha, ale wyższa kadra się upiera. Więcej ludzi przechodzi do konkurencji. Ciężko mi o tym, bo szef się stara.
Hybryda w hucie - da się to ogarnąć w miarę sensownie? |
|
Wiem, że to trudne. Ale to wcale nie jest żaden wyjątek, wszędzie teraz giną relacje między ludźmi a biurem. Czasem trzeba rzeczywiście powalczyć o pracowników, nie czekać na nich. Jednak zdecydowanie lepiej, gdy szef rozumie.
To rzeczywisty problem naszych czasów. Pracowało się kiedyś bez tego szaleństwa. Moja rada - dokumentuj wszystko, wysyłaj maile do szefa z faktami. Osłania nas obustronnie.
Wojtek, tylko że fundacja to nie huta. U nas liczą się opinie pracownic, a rotacja ludzi to równa chaos w obsłudze zwierząt. Pół roku szkolenia, pół roku pracy. Nie opłaca się biurowo, ale emocjonalnie potrzebujemy stabilności w zespole.
Dokładnie, tu się zgadzamy. Ludzie to najważniejsi w tej robocie, a nie tabelki z biura. Szkoda że nie każdy to widzi.
no fakt
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|


